James - 2012-12-17 19:53:38

Plac Uniwersytecki jest ogromnym pierścieniem z marmuru jak wielki powietrzny balkon przed głównym wejściem. Czasem osłania go bąbel energetyczny i wyświetlą się masowe projekcje. Częściej jednak służy jako deptak dla studentów którzy tłoczą się koło fontanny, czy wysiadują dupogodziny na ławkach udajac, ze się uczą. Kawałek placu to także parking dla władz uczelni i innych VIPów.
Z płyty placu widać zarówno senat jak i (było widać) świątynie jedi oraz ścisłe centrum. Piękne widoki, zwłaszcza o zachodzie słońca – wieczne miasto.
Z drugiej zaś strony wejście do głównej auli gmachu uniwersyteckiego, który był tak wielki jak pól senatu, różnił się jedynie ułożeniem sal, więc nie robił wrażenia, jednak najgłębsze poziomy uniwersytetu sięgały poziomów dolnego Coruscant! Oczywiście ściana oddzielająca studentów od gangów tam na dole miało 50 metrów grubości, wiec pobieraniu wiedzy nic nie zaszkodzi.
Jednak tu, spoglądając na uniwersytet widziało się dumnie strzelająca w niebo iglicę na której szczycie płonęła sztucznym ogniem imponująca pochodnia symbolizująca światło wiedzy.

Sisco Hasupidona - 2012-12-17 20:10:28

Sisco sobie mrukał i po swojemu coś rozważał, o spódnicach i nie, ale kiedy zaczęło się ładowanie – zapewne odczuwalne, to zaczął się głośniej odzywać. Nie był zdenerwowany  -raczej podekscytowany i chętnie by się pokręcił – energia go rozpierała. Jednak zachowywał się grzecznie, jakby zaciskał zeby i mówił: wytrzymam, będę grzeczny aż do samego lądowania.

Jenathaza - 2012-12-17 20:20:35

Wcześniejszą rozmowę o spódnicach przerwało lądowanie. Jena już tak przywykł do latania kanonierka, ze sam proces zniżania lotu trochę mu umknął i w rezultacie odczuł lądowanie przez lekkie machniecie, ale nieznaczne naprawdę, jak przeniesienie ciężaru czy chwilowe zamyślenie się. Z resztą statek tak bardzo obciążony lądował inaczej. Najbardziej odczuje to Sisco, więc szybko otworzono boczne rampy, ze – jak już ma szaleć, to niech sobie „wypadnie” i szaleje na zewnątrz.

Leri - 2012-12-17 20:25:47

Proces lądowania również ją zaskoczył, bo po pierwsze nie mogła spoglądać w iluminatory by widzieć cel ich podróży, po drugie gdy tak się rozmawia o czymś albo rozmyśla, to czas szybciej leci i pewne drobne zmiany ciężko zauważyć.
Ostatecznie jednak byli u celu, a skoro klapy się otworzyły to Leri bardzo zręcznie prześliznęła się na zewnątrz. Nie stanowiło to dla niej problemu, była bardzo wygimnastykowana. A chciała być pierwsza, by odgonić ewentualnych gapiów no i pomóc Sisco wyjść z kanonierki.
- No już, możesz wychodzić. Tylko ostrożnie, dobrze?
Poklepała go po boku a w międzyczasie rozejrzała się po okolicy. Trochę wstyd się przyznać, ale tutaj nigdy nie była, więc to jej pierwsza wizyta na uniwerku. Widoki tutaj mieli piękne...
Oj spodoba ci się tutaj, to nie są średnie poziomy

James - 2012-12-17 20:30:12

Kanonierka sama w sobie była sensacją: CSB przyleciało! Juz szuru szuru – rozmowy, i głośne komentarze typu: CSB przyleciało, chowaj dragi! I głośny śmiech. Wśród tych wesołych istot był mistrz James, Leri pewnie nie dostrzeże go od razu, ale wyczuje. Nie był sam i wszyscy do nich zmierzali. Studenci zaś póki co nie lgnęli do radiowozu. Ciekawe, co będzie, jak się okaże co tym przyleciało...

Sisco Hasupidona - 2012-12-17 20:44:40

Sisco niemal instynktownie podążył za Leri. Obrócił się jeszcze w kanonierce, troszeczkę łbem zaczepiając, później – znalazł się u progu wyjścia, patrząc w dól, na zabraczkę. Ale – jaki ładny chodnik, na którym stała, jaki lśniący. Zaraz zaczął klekotać jakby się bardzo cieszył i aż się rwał, by zejść. Ale z dystansem jednak – bo dziwny ten chodnik. Wiec tylko po 10cm, po trochu, coraz bardziej – palce mu wisiały. Juz byłby spaść powinien, ale się do tyłu odchylał i nadal – wisiał, nie wiedząc co dalej.
I tak by się bawił do przysłowiowej usranej, gdyby nagle łba nie podniósł.
O\grom bodźców, otwartej przestrzeni, braku zaczepienia, zawieszenia dosłownie w powietrzu sprawił, ze Sisco nagle zamarł, grawitacja zrobiła swoje o olbrzym poleciał „na pysk”. Na pewno Leri go „złapie” moca, on tez już w fazie lotu nogę podstawił by się ratować, ale i tak by poleciał na pysk.
A kiedy już znalazł się w pionie na marmurze – to nogi zgięte maksymalnie i bezruch. Kolejne przerażenie innością.

Jenathaza - 2012-12-17 20:50:58

Jena pojawił się na rampie kiedy Sisco już z niej „zeskoczył” i sam się rozejrzał. Nie tutaj on pobierał nauki,a  w szkole oficerskiej która się nie umywała do uniwersytetu, ale jego syn go skonczył, więc czasem tu bywał, bo bedąc na słuzbie chętnie Synka podrzucał na uczelnie i do domku.
- Zupełnie inny swiat – podchwycił mysl zabraczki, majac nadzieje,z e ta „małego” szybko opanuje. Nerwowe było „stworzonko”, ale co się dziwić,z  dziury na salony...

Leri - 2012-12-17 20:59:03

Leri instynktownie wyczuła, że Sisco zaraz poleci na pysk. Nie był to wielki przebłysk przyszłości, dający jej sporo czasu na reakcję, raczej wrażenie, że tak się stanie, na jakąś sekundę przed tym wydarzeniem. Normalna osoba by zwiała, ale ona wyciągnęła przed siebie obie dłonie i Mocą chwyciła potężne, droidzie cielsko, amortyzując upadek, tak by Sisco mógł się wyratować i postawić spokojnie nogi. Dla postronnych musiał to być niebywały widok, potężny droid wypadający z kanonierki i jakaś pół goła paniusia "udająca" Jedi. No ale taka była rzeczywistość.
- Spokojne Sisco, spokojnie
Wymamrotała z wysiłku, bo jednak utrzymanie dwu tonowej kupy żelaza wymagało od niej zużycia sporej ilości energii. Ale ostatecznie ustabilizowała go tak, że nie padł na pysk i mógł wyjść spokojnie.

James - 2012-12-17 21:13:21

- O tak, prosto w ramionka, ślicznie – odezwał się gdzieś z boku znajomy głos mistrza Jamesa. Był tam, niezmieniony, cały czas w szatach jedi. I nie był sam. Obok niego stała istota o niebywałym wdzięku niespotykanym tak, jak i jej rasa w galaktyce. Istota o beczułkowatym torsie i długich, chudych kończynach. O ogólnie żabiej postawie, z głową jakby spowitą z tułowiem w jedno. Oczy unosiły się nieznacznie na nie do końca wykształconych szypułkach, zas pod nimi wyrastała trąbka długości 30cm zakończona ustami. Śmiesznie wyglądała ta istota, zwłaszcza ze przy otworach usznych miała klipsy,a  odziana była w różową sukienkę przed kolana. Oczy miała tak wielkie, ze można było z  nich wróżyć jak ze szklanej kuli.
Zas po drugiej stronie Jamesa stał starszy sullustianin. Najniższy oczywiście z całej trójki (pa'lowikanka miała bowiem ponad 160cm wzrostu) i najstarszy, odziany oficjalnie spoglądał czarnymi oczami które niejedno już widziały.
- Ciesze sie, ze już jesteście. Lu, nie bój się, on jest przyjazny.
- James, ja nie o tym, ja ci po prostu nie wierzyłam...
– odezwała się bardzo wysokim i niesamowicie przyjacielskim głosikiem.

Sisco Hasupidona - 2012-12-17 21:15:52

Jak odzyskał równowag to najpierw przysiadł a zaraz później dosłownie „nalazł” na Leri, żeby ta go trzymała, bo zaraz wiatr go zwieje. Miał takie wrażenie, brakowało mu po prostu podłoża przed sobą, miał wrażenie spadania – zresztą jak wiele osób pierwszy raz na górnych poziomach. Dojrzał nadchodząca obcą trójkę. Te istoty wcale go nie przerażały, zwłaszcza ona wyglądała jak „rodzina”, jednak ani się nie poruszył!

Jenathaza - 2012-12-17 21:17:51

Wychylił się zza burty statku. Warkocz spadł mu w dól jak lina. Tylko częściowo się pokazał, a nadchodzącym zasalutował. Ale nie zeskoczył. Obserwował jeszcze chwile, a potem schował się w kanonierce. Postanowił, ze nie wystartują póki tamci nie zabiorą Sisco do środka.

Leri - 2012-12-17 21:39:22

Gdy w końcu porządnie stanął to odetchnęła z ulgą i otarła z czoła kropelki potu. Trochę jednak to było męczące. Ale nie miała czasu na dłuższy odpoczynek, bo oto nadszedł James z dwójką znajomych, więc odwróciła się w ich kierunku i skłoniła głowę w geście powitania.
- Witam. Mistrzu, jak widać przybyliśmy bezpiecznie... jestem ciekawa co teraz
Zerknęła na otaczające ją budynki i wyłapała wzrokiem grupki studentów. Ciekawy dobór miejsca dla Sisco, ale cóż, to James będzie musiał się tu nim zajmować. Byleby tylko nie stał się tylko obiektem badań.
- Podoba ci się tu Sisco?
Leri podeszła bliżej wielkiego droida, by poklepać go po boku, przy okazji deklarując, że ona się nim opiekuje i nie da go skrzywdzić. To tak na wszelki wypadek.

James - 2012-12-17 21:51:17

- Witam oficjalnie. To jest doktor nauk medycznych, pani Luiza Stome, a to pan profesor cybernetyki Urson Noh. Proszę państwa, rycerz jedi Lerienne Dantierri, oraz Sisco, który trochę u nas pogości...
Nie wymagał potwierdzenia, bo Sisco był teraz w stanie podekscytowania i mógłby wypalić „nie, ja tu nie chcę”.
Przedstawieni naukowcy skinęli głowami. Ona nadal była bardzo przejęta
- Wejdźmy może do środka, tam sobie spokojnie porozmawiamy a Sisco się oswoi...
Wiesz co, James, no to może do mnie
– żabka złapała Jamesa za przedramię malutką dłonią. Na Sisco spoglądała jednak mimo wszystko ze strachem. Jednak jeszcze nie dowierzała.
- Przede wszystkim trzeba go zbadać... – było w tym odrobinę pasji naukowca, ale przede wszystkim słowa lekarza. Trzeba go zbadać, obejrzeć i w ogóle.
James skinął głową.
- Dobrze, pójdziemy do ciebie. Leri, poprowadzisz go? On ci ufa? – teraz szybciutko i sprawnie trzeba było zniknąć z placu i przenieść się do pracowni.

Sisco Hasupidona - 2012-12-17 22:00:27

- Sisco Hasupidona! – poprawił zaraz, podnosząc dumnie łeb, bo wszyscy przedstawieni zostali z nazwiskami. On tez miał nazwisko, bez był ważny, i chyba nawet trochę go ta duma uniosła, ze stracił zainteresowanie tym, ze zaraz nie wiadomo gdzie spadnie. Akurat wtedy James zarządził pójście, więc to dobry moment, zeby go „wziąć i wziąć”. Nie będzie problemu bo rzeczywiście – ufał i wcale nie podejrzewał ich o to,z e może zechcą zrobić z niego „obiekt badań”.

Jenathaza - 2012-12-17 22:00:45

[puszczam]

Leri - 2012-12-17 22:10:47

Skoro już została oficjalnie przedstawiona, to nie było powodu by to znowu robić. Jedynie Sisco dorzucił swoje nazwisko, bo w końcu miał, więc trzeba było się pochwalić. Leri uśmiechnęła sę do niego i poklepała go ponownie po boku.
- Miło poznać
Ponownie lekko się pokłoniła a następnie po kolei przyjrzała się nowo poznanym osobom. Przyglądała im się też w Mocy, tak by ich troszkę lepiej poznać. Nie to, żeby nie ufała Jamesowi... ale obawiała się, że oni zobaczą w Siscu tylko robota, obiekt do badań czy jako pomoc w pisaniu jakieś tam pracy.
No i słowa pani Stome nie przypadły do gustu zabraczce.
- Przede wszystkim trzeba się o niego zatroszczyć i znaleźć mu wygodne lokum. Badanie może poczekać
Wypowiedziała stanowczym tonem a jej spojrzenie stało się nieco wyzywające. Bo gdy tylko przylecieli to już od razu garnęli się do badań. O nie... najpierw to Sisco musi odpocząć a potem ona musi odwiedzić w szpitalu Haze, by sprawdzić czy wszystko z nią w porządku. O tym też musiała poinformować Jamesa, ale nie tak otwarcie. Wysłała mu więc mentalny komunikat, starając się by był jak najbardziej klarowny i czysty od emocji.
Sisco musi odpocząć. Ja muszę zobaczyć co z jego siostrą. Badać go możecie później
A gdy już to zrobiła to ponownie poklepała wielkoluda po boku.
- Chodź, zobaczymy jaką miłą kwaterę ci przygotowali.

James - 2012-12-17 22:23:11

Odebrał komunikat będąc już w ruchu, kiedy prowadził ich do środka. Zanim jeszcze odpowiedział, zgarnął panią doktor ramieniem, po przyjacielsku. Pewnie Leri bardziej poczuła co zrobił niż ona sama. Wyciszał ją Mocą. Wiedział,z e jego przyjaciółka z uczelni nie miała niczego złego na myśli, jednak wiadomo – każdy ma swoje emocje, a Sisco był niezwykły. Pewnie dlatego sam James zdawał się na ta niezwykłość zupełnie nie zwracać uwagi.
- Jest już późno, przyjaciele,a  to był bardzo cieki dzień...
Szli nadal i po kilku chwilach Leri otrzymała odpowiedź: Nie bój się, wszystkim się zajmę
Później już by nie przedłużać: Leri jako pomoc do obsługi Sisco szła z nimi aż do gabinetu pani Stome, który – wcale nie wyglądał jak labolatorium. Był po prostu duży i nieumeblowany zbytnio bo ona przyjmowała w labolatorium obok. Tutaj go zostawili, pewnie Leri jeszcze z nim posiedziała. No i zostawili go. A wrazeniami wszyscy podzielą się jutro

Throul - 2013-04-07 21:42:08

Throul wyszedł na plac. Przy placu, wbrew przepisom z resztą zaparkował swój krwiście czerwony śmigacz.  W drodze od budynku do pojazdu przystanął i zapalił papierosa. Wolnym, pełnym nonszalancji krokiem podszedł do śmigacza i otworzył drzwiczki przed droidem.
- Panie hrabio...
Zażartował sobie z droida. Ten bzyknął tylko w odpowiedzi, co Mały podsumował perlistym śmiechem. Po chwili namysłu zciągnął marynarkę i rzucił ją na tylnie siedzenie, obok droida. Otworzył sobie drzwiczki i siadł za sterami. Nucąc melodię tej piosenki, którą wymyślił u doktora sprawdzał kolejne odczyty na tablicy. Nowy śmigacz miał tablicę niczym rakieta i Throul musiał się przyzwyczaić, że zanim ruszy wszystko musi sprawdzić. Z resztą zawsze sprawdzał. Bezpieczeństwo ponad wszystko

Jenathaza - 2013-04-07 21:55:28

Kiedy już Thorul siedział w swoim wypaśnym autku, mógł zobaczyć w bocznym lusterku zbliżająca się postać. Był to postawny policjant w mundurze. Jeden.... nie – trzech. Za nim dalej jeszcze dwóch. Ludzi, na ich tle widać było ogrom pierwszego gliniarza. Wysoki i bardzo, ale to bardzo szeroki w barach. Trochę nierealny, ale to może wina lusterka.
I tak podchodzili. Nie dziwota, areowóz stoi na zakazie, więc to pewnie dlatego...

Throul - 2013-04-07 22:04:52

- No tak, dzień bez mandatu to dzień stracony…
Mruknął do siebie. Sięgnął na tylnie siedzenie po marynarkę. Wyciągnął z niej swoje dokumenty i dokumenty pojazdu a także portfel. Tak na wszelki wypadek. Czekając, aż gliniarze, a zwłaszcza ten wielki dopalił papierosa i odpalił następnego niedopałka gasząc w popielniczce. Widać gliniarzom nie bardzo się spieszyło. Na dobrą sprawę mógł, gdyby tylko chciał włączyć układy i zwiać. Ale on był z tych porządnych. Nie wróć. Z tych w miarę porządnych co to stróżów prawa i porządku się nie boją. Miał jednak cichą nadzieję, że chodziło tylko o złe parkowanie a nie o niedawany wybryk w lokalu. Jego ochroniarze zapłacili za szkody z nawiązką a kelneeczka? Gdy się z nim puszczała nie opierała się. Prawie. Tak więc dopiero teraz muzyk zrozumiał, że może mieć bardziej poważne kłopoty z prawem. Może, ale nie musi.

Jenathaza - 2013-04-07 22:20:46

Gliniarz rośli w lusterku. Niecała minuta zanim podeszli. Pierwszy ten wielki. Thorul miał chyba jakieś szczęście dziś. Tez gad. Nie taki jak psycholog. Jeszcze większy. Dużo większy, ten miał ponad dwa metry wzrostu i paszczę t-rexa. Inaczej mówiąc tępo ściany gadzi pysk z  przodozgryzem. Charakterystyczny. To był historii, rasa rzadka ale bardzo rozpoznawalna. Thorul mógł poczuć jego łapę na dachy samochodu – tak wymowny był to gest. Wielki gliniarz pochylił się i zajrzał do środka. Włosy miał tak głupie, ze kiedy warkocz spadł z pleców, to jego końcówka lezała na ziemi.
Gad miał czarne łyski, ale za to brązowo ceglasty pysk. I zielone oczy pod masywnymi łukami brwiowymi.
- Dzień dobry. Pan kierowca wie, ze to nie wolno parkować? – zapytał niskim, łagodnym basem. To był w sumie jedyny powód dla którego podszedł. Jednak – chyba rozpoznał.
- Pan Thorul Trax?

Throul - 2013-04-07 22:33:32

„O żesz w kurwę jebana mać! Doktor był duży, ale to prawdziwy gigant” – pomyślał, gdy łapa policjanta wylądowała na dachu Mały nieco zaczął obawiać się o lakier i blacharkę. Wydać krocie na blacharza i lakiernika? I to przy funkiel nowym aucie? Masakra. Pysk policjanta sprawiał masakryczne wrażenie, jakby zaraz miał go capnąć i rozerwać na sztuki. W ogóle ten glina był do gliniarza nie podobny. Ale jeśli tacy jak on stoją na służbie prawa…. Drżyjcie przestępcy. Muzyk miał tylko nadzieje, ze gigant nie okaże się tępym, pozbawionym wyobraźni służbistą. No i po chwili padło najważniejsze pytanie dnia. Parkowanie.
- Tak wiem, spieszyło mi się nieco. Byłem umówiony na spotkanie…
Nie przyznał, że był u doktora na terapii. Zaraz by się prasa dowiedziała i byłoby używanie. Dość miał nieprzyjemności po ekscesie w barze. Gdy gliniarz go poznał rozluźnił się nieco „Fan?” –przemknęło mu przez głowę pytanie.
- Tak, Throul Trax, Panie Władzo. Zdjęcie z autografem?
Zaproponował nieśmiało mając nadzieję, że wykpi się jakoś od mandatu za złe parkowanie.

Jenathaza - 2013-04-07 22:42:34

- Mój syn pana słucha. Nie, dziękuje, może innym razem – Aha – czytał gazety. Mogło to oznaczać, ze posiada mózg. Przyglądał się. Wzrok miał spokojny, nawet trochę zmęczony. Jednak i tak masyw łba nadawał mu grozy. W pewnym momencie – zaśmiał się. Tak po prostu, zwyczajnie, gadzie wargi napięły się i pokazały się zachodzące na siebie zęby jak kciuki Thorula, a górne i dolne kły – jeszcze większe. Dolna szczeka była dłuższa od górnej. Wada zgryzu potocznie nazywana „koparą”. Ale przy takiej mordce to tylko uroku dodaje.
- No niebywałe. – z tyłu za nim też się zasiali.
Gliniarz spojrzał na Thorulową twarz i uśmiech mu zrzedł.
- Kapitan Jenathaza Mavhonick, CSB. Mam nakaz aresztowania pana i doprowadzenia na komisariat celem przesłuchania, jest pan podejrzany o popełnienie gwałtu na Cesestinne Kalli.
W razie jakby Thorul planował teraz odjechać, to blokady były założone już wcześniej, zanim wyszedł z gmachu.

Throul - 2013-04-07 23:06:04

- Pański syn wie co to dobra muzyka.
Rozpromienił się jednak na widok tej masywnej paszczęki gada uśmiech z jego twarzy znikł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Gdy uśmiech gliniarza zrzedł Throul podejrzewał najgorsze. I niestety jego obawy się sprawdziły. Policjant przedstawił się i wyłuszczył sprawę. Cóż było robić? Uciec niby mógł, ale uciekający przed policją celebryta? To by było śmieszne. Nie mógł tak postąpić. Pozatym jakiś wewnętrzny kodeks mu tego zabraniał. Nabrał powietrza do płuc i rzekł na jednej nucie niczym rasowy Jedi.
- A zatem Panie Kapitanie Jenathaza Mavhonic proszę pozwolić mi wysiąść.
Sięgnął do klamki i pociągnął ją. Zamek puścił. Teraz wystarczyło poczekać aż gad się odsunie.
- Czy będzie Pan tak miły i nie założy mi  bransoletek? Nie lubię zbyt dużej biżuterii.
Zażartował sobie, choć właściwie powinien zachować milczenie. Jednak Throul nie był by sobą, gdyby nie wrzucił jakiegoś dowcipu.

Jenathaza - 2013-04-07 23:29:28

Odsunął się. Dwóch pozostałych też się odsunęło, jakby uciekali przed tamtym. No i czekali aż Thorul wyjdzie i zabezpieczy wóz.
- Droida proszę dezaktywować i zostawić w areowozie. Zostanie razem z  nim odholowany na parking CSB. Jeśli pan obieca nie sprawiać problemów to obędzie się bez bransoletek. Zapraszam do kanonierki – Jednak dało się z nim żartem coś załatwić. Potworem nie był,a  ten Thorul – taki malutki... az mu się wierzyć nie chciało że zrobił to, co zrobił. No ale już tyle lat był policjantem ze wiedział iż pozorom ufać nie należy. Tyle tylko ze kawał chłopa z niego był i zazwyczaj zajmował się przestępcami swojego kalibru.
Mając Thorula na Oku, policjanci (otaczając go) ruszyli do zaparkowanego nieopodal radiowozu

Throul - 2013-04-08 06:56:18

Otworzył drzwi wozu i już, już miał wysiąść, gdy policjant wydał polecenia co do droida. Mały westchnął i wzruszył ramionami..
- Bzyk zachowaj plik 25522Prześlij go do bazy danych domowego komputera.
Droid bzyknął polecenie zostało wykonane. Throul sioęgnął na tylnie siedzenie i zdeaktywował droida po czym wysiadł z wozu zamykając a sobą drzwi i włączając  zabezpieczenia.. Pilota od wozu podał Jenathazie ze słowami.
- W pańskie ręce.
I nie sprawiając najmniejszych kłopotów przy aresztowaniu pod czujną zwartą i gotową na wszystko obstawą policji ruszył w stronę radiowozu by do niego wsiąść tak spokojnie, jakby całe to zajście było pomyłką a radiowóz był jakąś limuzyną.

Jenathaza - 2013-04-08 12:52:13

- Na pewno będzie bezpieczny – dłoń Mavhonika była chyba nawet większa niż głowa Thorula. Kluczyk był wielkości jego paznokcia (pazura?). Ale miał w  dłoniach precyzję. Kluczyk wsunął do kieszeni. Później zostanie on w komisariacie w odpowiednim miejscu bo przecież po wszystkim właściciel zechce odebrać wóz.
Jednak posiadanie kluczyków na pewno wiele ułatwi – będzie można tym autem po prostu przylecieć, nie holować je.
Następnie przedefiladowali przez plac uniwersytecki. I niestety widzieli ich studenci zaoczni którzy wyszli w przerwie na zajęciach „na fajkę”. Widzieli Thorula Traxa podczas aresztowania. Na początku pewnie większość nie wiedziała kto to, ale wystarczyło ze jeden rozpoznał i już szybciutko poszło po reszcie – wiadomo, studenci.
Grupka wsiadła do kanonierki. Nie było tam luksusów. Była paka zakratowana do przewożenia więźniów, ale Traxa wzięli do kokpitu, kulturalnie. Mavhonic nie siedział za sterami, a obok kierowcy. Trzeci gliniarz siedział z tyłu z Thorulem

Throul - 2013-04-08 16:24:27

- W pańskich… rękach na pewno.
Uśmiechnął się.
- Miałbym prośbę. Nie próbujcie dobierać się do pamięci droida. Nie chciałbym utracić zapisanych tam plików. Przy najmniejszej próbie zrobi kasację pamięci i małe bum. Jak to droid. Te pliki są ważne dla mojej twórczości i bardzo cenne. Wie pan co mam na myśli…
Nie spytał, stwierdził. Te pliki warte były grubą forsę, bo to nowe utwory, nigdzie jeszcze nie zapisane, za wyjątkiem piosenki wymyślonej u doktora na kozetce. Ich wartość przekraczała zapewne kilkuletni budżet komisariatu, albo i nawet kilku komisariatów. Podczas defilady przez plac uniwersytecki niestety został rozpoznany. Zaklął z cicha. Znowu będzie się prasa rozpisywać jaki to on jest zły. O zdanie Belinei już się nie troszczył. Zabrała swoje manatki i wyniosła się z domu. On też jakoś wolał teraz mieszkać w hotelu. Zbyt dużo wspomnień było w ich domu by móc do niego teraz wrócić. Rany były zbyt świeże by je rozdrapywać. Ku jego zdziwieniu, gdy stanął przy pace zawołano go do kokpitu. Wsiadł. Widać kultura z jaką postąpił wobec policjantów owocowała tym samym wobec niego. A może to przez to, że był taki znany? Cholera tam wie. W każdym bądź razie siedział z tyłu w obstawie trzech gliniarzy bez kajdanek. Teraz nie obawiał się niczego. Z taką obstawą.
-- Jeszcze nigdy…
Zaczął z uśmiechem na twarzy.
- Nie miałem tak licznej obstawy. Zasadniczo to nigdy nie miałem policyjnej obstawy. W takim towarzystwie nie muszę obawiać się niczego.
Jednocześnie żartował i mówił poważnie.

Jenathaza - 2013-04-08 20:32:27

- Bardzo mi przykro, ale ta decyzja nie zależy ode mnie. Obawiam się, ze prokuratura będzie wolała obejrzeć pamięć droida niż wzywać go na świadka. Ale myślę też ze przed włamaniem spróbują po dobroci zdobyć kody dostępu – Jena wzruszył ramionami. Tak to wyglądało.
- Z tego co wiem, ma pan dwóch ochroniarzy – odparł mu teraz ten gliniarz który siedział obok. Młody chłopak, może w wieku Thorula. Ten za kierownica mógł mieć najwyżej 30 lat. A Mavhonic? Na pewno ponad 40
http://www.startales.pun.pl/viewtopic.php?id=13 [ciąg dalszy]

T'kul - 2013-05-29 17:42:45

T’kul jako iż od monady Aldaksów o Uniwersytetu nie było wcale tak daleko wybrał się truchcikiem. Spokojnym truchcikiem. Co prawa ta wizyta miała zniszczyć jego plan dnia, ale trudno się mówi. W dresie przebiegł przez plac uniwersytecki kierując się ku głównemu buynkowi, o którego wbiegł.
NMM

www.forumcrazy.pun.pl www.everquest.pun.pl www.managerzuzlowy2010.pun.pl www.heroes-lore.pun.pl www.terrorsquad.pun.pl