Star Tales - gwiezdne opowieści...

Jest rok 21 406 od powstania Republiki. Próbujemy przeżyć...

  • Nie jesteś zalogowany.

#91 2014-01-05 18:36:30

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Ale mistrz James ma jednak trochę większe możliwości prześwietlenia kogoś. Nie tylko dlatego ze jest mistrzem Jedi. – mistrz James w oczach Sisca mógłby być detektywem. Ze szklanki po herbacie potrafił zrobić rys psychologiczny jakiejś osoby.
Ostatnią rzeczą jaką kiedykolwiek zrobi będzie nie przyznanie racji Jamesowi, więc i teraz będzie go bronił. Choć  -sam by tak na miejscu mistrza nie postąpił.
Wyprężył się i odchylił łeb. Tylko troszeczkę. To wystarczyło by bocznymi oczami objąć tłumek przed szkołą.
- Nie, ten nie wyglądał na takiego po próbach. Charakterystyczny gość w nietypowej szacie. Wysoki, miał trąbkę na twarzy, ostre uszy i dziwnie gadał i miał obcy akcent, tak ze go ledwo rozumiałem.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#92 2014-01-05 20:20:27

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Wiem, że znajomość psychologii mu pomaga, jednak... no nie jestem do końca przekonana. Gdyby to był zwykły przestępca. Jednak to Sith
Leri nadal nie była przekonana. Nie, żeby nie wierzyła w zdolności i mądrość Jamesa, jednak gdy tylko myślała o tych wszystkich osobach, których Braian zabił gdy jeszcze służył Imperatorowi. To czy te ofiary nie zasługują na sprawiedliwość? A tymczasem oni ot tak sobie wypuszczają go jak gdyby nic nie zrobił. To był jeden z największych problemów w Zakonie - jak postępować w takim przypadku? Wybaczyć i zwalić winę na Ciemną stronę? Czy mimo chęci naprawy swego życia to skazać kogoś takiego za popełnione zbrodnie?
- Nie kojarzę, mogę zapytać w Enklawie czy nie przybył ktoś nowy
Zakon prowadził rejestr wszystkich przybywających Jedi, więc powinni w recepcji wiedzieć czy ktoś nowy przybył na planetę.

Offline

 

#93 2014-01-05 20:24:29

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Aha... – tylko tyle powiedział. Nie mógł już wypatrzeć tej istoty. Widac poszła. A Sisco poczuł się znowu dziwnie przy temacie Braiana. Nigdy z nikim nie rozmawiał o tym, co sithowie zrobili mu. O samych sithach tak – z różnymi jedi. Nadal jednak, mimo wszystko, byli dla niego bardziej bohaterami komiksów niż realnym zagrożeniem. Nie lubił tego w sobie.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#94 2014-01-05 20:29:11

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

Leri nieco wycierpiała ze strony sithów i była naocznym świadkiem ich inwazji na planetę. A przecież to był ułąmek tego, co niektórzy jedi przeżyli. Dlatego też bardzo ostrożnie podchodziła do sprawy Braiana.
- Pomówmy o czymś przyjemniejszym, dobrze? Co u twojej rodziny słychać?
Wolała zapytać o coś innego, bo ten temat był jakiś taki trochę przygnębiający.

Offline

 

#95 2014-01-05 20:39:32

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

Tak, temat był przygnębiający i dziwny. Chciałby pogadać o tym kiedyś ale w miejscu bezpiecznym. W mieszkaniu. Chociaż i tak by to nic nie dało.
Oglądał filmy dokumentalne o sithach. Czytał świadectwa ofiar. Ale wydawało mu się to nierealne.
Może o to właśnie chodzi – pomyślał. Po to wysłali przyjaznego sitha. Żeby taki Sisco i miliardy innych „Sisców” przekonali się, ze nie ma zagrożenia?
Głos Leri i pojawiający się na głównym ekranie napis z jej słów wrócił go rzeczywistości.
Nie było widać zamyślenia, ale było widać wyrwanie się z niego. Znowu przodem „spojrzał” na zabraczkę.
- Rodzice? Dobrze, tylko narzekają ciągle ze się szyszki po domu walają.
Szyszki to kolejny aspekt Siscowego życia. Miał firmę sprzedającą te szyszki. Przywozili mu je raz na jakiś czas z Aldreaana, ale nie miał tu żadnych magazynów. Miał za to mieszkanie rodziców...
Resztę łatwo sobie dopowiedzieć.
- A, właśnie... wewnętrzna kieszonka. – odchylił lekko działko w  bok. Była tam skórzana kasetka. W niej trzymał portfel, dokumenty. I ostatnio zawsze jakaś szyszkę bo nie wiadomo kiedy spotka jakiegoś znajomego któremu „wisi szyszkę”.
No i – zawsze trochę w domu mniej.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#96 2014-01-05 20:56:40

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

Ciężko w to uwierzyć, ale w galaktyce było sporo takich Sisców, którzy nie wierzyli w okrucieństwo sithów dopóki sami tego nie doświadczyli. Niestety bagatelizowanie tego problemu prowadzi do koszmarnych konsekwencji i wiele planet się o tym przekonało, ku nieszczęściu mieszkańców.
- Szyszki? A ile ich masz?
Wiedziała o tym małym interesie Sisca, ale nie znała konkretów. Ile szyszek sprzedaje, skąd je bierze, gdzie składuje, komu sprzedaje. Miała tylko bardzo ogólnikowe pojęcie o tym biznesie.
- Co z nią?
Zapytała ale sprawdziła co tam jest. I ze zdziwieniem znalazła tam... szyszkę. Uśmiechnęła się i powąchała ją.
- Dla mnie?
Wolała się jednak zapytać, bo moze się okazać, że przypadkowo zagarnie ulubioną szyszkę Sisca  czy coś w tym stylu.

Offline

 

#97 2014-01-05 21:02:36

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Ile? A trochę... kilka... tysięcy. Naście. – kiedy liczba szyszek rosła, tak uroczo podniósł jedną nogę, opierając o podłoże tylko czubek palca.
- Ale tu na Coruscant to one naprawdę bardzo szybko schodzą. Tak, to dla ciebie, to sosna Alderiaańska. Taka najpopularniejsza, ale długo pachnie i taka ładna jest. I z mojego własnego lasu.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#98 2014-01-05 21:08:04

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Kilkanaście tysięcy? Gdzie ty je składujesz?
To na prawdę spora liczba szyszek i Leri ciężko było sobie wyobrazić gdzie on je wszystkie mieści. Bo w domu to chyba by zajmowały każdą wolną przestrzeń. Albo przynajmniej jeden cały pokój. No chyba że Sisco tak podkoloryzował trochę tą liczbę. Mimo to... parsknęła śmiechem.
- Znalazłeś sobie hobby nie ma co. Dziękuję za szyszkę, przypomina mi o lasach które tak kocham.
Postawi ją sobie na półeczce i będzie taką małą ozdobą. Z resztą, różnych pamiątek i bibelotów trochę miała. Troche to tak wbrew zasadom, ale lubiła gromadzić różne z pozoru błahe i nieistotne rzeczy.
- Masz las na Alderaan?

Offline

 

#99 2014-01-05 21:15:31

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- No w domu, ale szyszki są małe przecież... – i się sytuacja rozwiązała, dlaczego się rodzicom nie podoba i szyszki przeszkadzają – one muszą być wszędzie!
Teraz stanął już normalnie, stabilnie na dwóch nogach.
- Jak przestanie pachnieć to ją zalej woda jak na dobę i połóż na kaloryferze potem. – pochyliwszy nieznacznie łeb przyglądał się jak Leri ogląda szyszkę. A szyszka była wielkości piłeczki od ping-ponga, była zdrewniała, rozłożysta i pachnąca lasem.
- Nie pochwaliłem się? Mam 7 hektarów własnego osobistego lasu na Alderaanie, notarialnie zrobionego na nazwisko Hasupidona Sisco. – słychać było w głosie ze zadowolony jest. Coś ma!


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#100 2014-01-05 21:22:02

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Tak, ale chodzi o ilość. Przecież jeśli zbierzesz do kupy te kilkanaście tysięcy szyszek to zajmą sporą powierzchnię
Dziwiła się, że Siscowi te szyszki nie przeszkadzały. Przecież skoro walały się wszędzie, to dziennie musiał przynajmniej kilka zadeptać. No chyba, że trzymał je wszystkie w workach. To wtedy jego mieszkanie przypominało bardziej bunkier w czasie wojny, tylko że zamiast worków z piachem były worki z szyszkami.
- Dobrze, tak zrobię
Cóż, teraz to on był ekspertem w tej dziedzinie. Leri chętnie by szyszkę schowała ale... no nie miała gdzie. Wiec trzymała w ręce.
- Siedem hektarów? No no, ładny kawałek ziemi masz. I rosną tam tylko drzewa iglaste?

Offline

 

#101 2014-01-05 21:30:58

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Tak, prawie całą chałupę, dlatego się rodzice wkurzają, ale jak jest tylko opcja taniego przelotu to biorę, żeby zaoszczędzić,a magazynu nie mam... i tak trochę lawiną grozi w domu. Ale tylko przez miesiąc, później one schodzą i luźniej jest... – tak to rozkosznie beztrosko przedstawił ze się śmiać chciało. Ale takimi historiami większość początkujących firm mogło się pochwalić.
Szyszki w domu leżały grzecznie w kartonach (i w workach też), ale tak – ofiary w szyszkach były, jednak głównie ze strony Starma, a nie Sisca. Sisco był sprytniejszy i rzadziej bywał w domu.
- Raz przywieźli nawet chomika razem z szyszkami, wiesz, takiego dzikiego. Ale udało się go złapać i zanieść do minizoo. A w moim lasku tak, tylko drzewa iglaste. Liściastych nie lubie, jakieś takie inne są. – rozmowa z Sisciem o drzewach i przyrodzie zazwyczaj była przeżyciowa. On nigdy już nie osiągnie etapu na którym drzewa, trawa i cała naturalna przestrzeń z naturalnych planet będzie dla niego... naturalna.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#102 2014-01-05 21:40:33

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

I co miała biedna Leri zrobić? No śmiała się, bo to na prawdę było zabawne. Upchnął szyszki w domu, wala się to wszędzie a gdy jest okazja to dokupuje ich jeszcze więcej. Za niedługo to nie będzie mieszkanie a magazyn a oni będą musieli się wyprowadzić.
- I jak nazwałeś tą swoją firmę? No i gdzie te szyszki sprzedajesz?
Ciekawa była bardzo jak można nazwać swój szyszkowy biznes. O ile Sisco ten biznes zarejestrował.
- Biedny chomik, dla niego to musiała być trauma. Ale teraz sobie wygodnie żyje w tym minizoo.
A o powód nielubienia drzew iglastych nie pytała, bo wiedziała, że Sisco raczej nie będzie w stanie normalnie na to pytanie odpowiedzieć. Pamietała, że za naturą nie przepadał. A szkoda.

Offline

 

#103 2014-01-05 21:48:04

Sisco Hasupidona

Niewyszkolony Mocowładny

Zarejestrowany: 2012-12-05
Punktów :   
gg: : 8613013

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Zgadnij – odparł. Jak może nazywa się firma sprzedająca szyszki, kiedy właściciel ma na imię Sisco? Nie dało się tego nie skojarzyć.
- Szyszki sprzedaje na e-credycie, ale naprawdę schodzą bardzo dobrze, spłacają kredyt wzięty pod lasek, opłaca sobie pracowników, bo i tu przychodzi dziewczyna dwa razy w tygodniu żeby je pakować. Ludzie kupują szyszki, one pachną miesiąc z odświeżaniem, i muszą kupić nowe... a ja jak wiem ze już transport leci, to robię nowe aukcje. – obrotny dzieciak z Sisca i sympatyczny pomysł na biznes, ale trochę ciężko na Coruscant w mieszkaniu rodziców.
Żeby nie doszło do niedomówień, to Sisco iglaste drzewa lubił. Nie lubił liściastych. I nie ze nie przepadał. To było dla niego zbyt dużo bodźców, dlatego w „naturze” mógł żyć tydzień, dwa... Nie za długo, bo przebodźcowywał się, zamiast przyzwyczajać.


_____________________________________________________________
jestę piosenkarzę :]

Offline

 

#104 2014-01-05 21:51:54

Leri

Rycerz

Zarejestrowany: 2012-12-06
Punktów :   

Re: Szkoła specjalna imienia mistrza Karesa

- Szyszki Sisca?
Próbowała zgadnąć. No ale możliwości było na prawdę sporo. Pomysłowość ludzi (nie w sensie rasy a ogólnie) nie miała granic.
- No nieźle. Brawo
Była pod wrażeniem tej Siscowej obrotności.
No i tak sobie dyskutowali o różnych błahostkach, nadrabiając stracony czas a impreza charytatywna rozgrywała się gdzieś w tle. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy i Leri w końcu musiała wrócić do Enklawy. Obowiązki wzywały. Pożegnała się z Sisciem i obiecała, że w wolnej chwili znowu kiedyś wpadnie. No i sobie poleciała.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.114 seconds, 11 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.managerzuzlowy2010.pun.pl www.heroes-lore.pun.pl www.cserwery.pun.pl www.terrorsquad.pun.pl www.forumcrazy.pun.pl